Deszcz

Fotel ustawiłem na wprost drzwi tarasowych tyłem do salonu. Usiadłem wygodnie, w pomieszczeniu panowała cisza, słychać było tylko ogień, który wesoło przeskakiwał z polana na polano w palenisku kominka. Uwagę skupiłem na szybie po której spływały krople deszczu jedna za drugą, goniąc się wzajemnie. Ich podróż kończyła się na brązowej drewnianej ramie gdzie łączyły się i stróżkami spływały na ceglany próg, dalej wpływały pomiędzy bajecznie zielone źdźbła trawy, tam spotkały się z innymi kroplami spadającymi bezpośrednio z ciemno szarego nieba. Za ścianą zacinającego deszczu widziałem jak wiatr zapraszał rośliny do szalonego tańca, gałęzie drzew i krzewy uginały się, drżały i falowały pod jego naporem. Gdy na trawniku pojawiły się spore kałuże deszcz osłabł, a z pomiędzy chmur zaczęło przebijać się słońce. W przeciągu kilkunastu minut wiatr rozprawił się z pozostałymi chmurami, a na niebie pojawiła się kolorowa tęcza.

Jedna odpowiedź na “Deszcz

Dodaj komentarz