Ranek był przyjemnie ciepły, a przez szczelinę ledwie uchylonego okna wdzierały się delikatne orzeźwiające podmuchy. Deszcz, który obudził mężczyznę, jednostajnie dudnił o dach i szybę. Z głośników cichutko i miękko sączyła się delikatna muzyka. Wpatrywał się w Nią już dobrych kilkanaście minut. Leżała na plecach, z głową lekko zwróconą w jego stronę. Spała spokojnie po wyczerpującej zmianie w pracy. Gdy kładła się nad ranem, nie rozpuściła nawet „końskiego ogona”. Oddychała miarowo i powoli. Przyglądał się Jej zauroczony. Wzrok mężczyzny prześlizgiwał się po Jej ciele milimetr po milimetrze. Wiele razy spierali się o wygląd i urodę, nie potrafił zrozumieć dlaczego kobieta aż tak krytycznie osądza siebie. On cenił w niej wszystko, a szczególnie naturalność. Podobały mu się oczy, w tej chwili przysłonięte powiekami. Niebieskie tęczówki z promienistymi plamkami koloru zielonego, co czyniło je unikatowe i niespotykane. Ubóstwiał wpatrywać się w nie. Brwi naturalne, lecz zadbane i wyregulowane, zamiast sztucznych malowanych kresek. Niewielki nosek, na którym znajdowało się kilka drobnych, ledwie widocznych piegów, które dodawały obliczu kobiety niespotykanego uroku. Usta pięknie wykrojone i kształtne, które lubiła zaciskać w wąską kreskę, narzekając że są małe i brzydkie. Jej uśmiech odkrywał niewielkie dołeczki na policzkach. Włosy wciąż miały ochotę się skręcać. Ona jednak usilnie je prostowała, tego również nie potrafił pojąć, ostatecznie uwielbiał loki. Jego wzrok prześliznął się po szyi, którą tyle razy całował i gryzł, na pierś która miarowo i delikatnie unosiła się i opadała. Drobny biust, ukryty był pod białą satynową koszulką, przeznaczoną do spania. Piersi stanowiły Jej największy kompleks, z którym próbował walczyć z całych sił. Do znudzenia powtarzał, jak bardzo mu się podobają. Przekonywał jak uwielbia je pieścić, robił to równie często, jak o tym mówił. Najmniej zrozumiałe dla niego było natomiast, Jej niezadowolenie z brzucha, płaskiego jak deska. Kobieta i tak wciąż miała co do niego uwagi. Czasami miał wrażenie że opisują różne osoby. Resztę ciała skrywała kołdra. Nie mogąc się powstrzymać położył dłoń na Jej brzuchu, delikatnie i ostrożnie, aby nie obudzić dziewczyny. Jego palec wskazujący powędrował na pępek, który zaczął delikatnie pieści okrężnymi ruchami. Zamarł gdy westchnęła cichutko. Spotykali się ledwie kilka miesięcy, lecz mężczyzna doskonale wiedział, co takie westchnienia oznaczają. Nie chcąc przerwać Jej snu przesunął dłoń, ni to na biodro ni na pośladek, przytulił się i usnął. Szczęśliwy, jak nigdy dotąd!
Jutrzenka
Opublikowane przez Nieoczywisty
Przychodzi taki czas w życiu, kiedy nie możesz już dłużej dusić swych słów w duszy! Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest Nieoczywisty