Wkładam słuchawki, sączy się z nich delikatny miarowy bit, słowa wpływają wprost do mojej głowy i brzmią długo. Zakładam kaptur i ruszam przed siebie. Idę chodnikiem, skręcam za róg bloku w którym mieszkam. Przechodzę obok sklepów. Głowa spuszczona, kątem oka zauważam bezimienne postaci, spieszące w sobie tylko znanym kierunku. Biegnie za mną mały York, który uciekł właścicielce, z pewnością szczeka niemiłosiernie, lecz ignoruję go całkowicie, próbuje chwycić mnie za kostkę, jednak staje zdziwiony gdyż nie zwracam na niego uwagi. Mijam koleiny blok, przechodzę przez drogę i wchodzę na łąkę, na której niezliczoną ilość razy kopałem piłkę. Mijam prowizorycznie boisko, przechodzę pomiędzy wiekowymi, potężnymi topolami, skąpanymi w miękkim, ciepłym świetle ostatnich promieni zachodzącego słońca. Wkraczam na nieużywany od dawna tor. Idąc pomiędzy szynami stąpam po drewnianych podkładach, kierując się za zachód. Nasyp na którym spoczywa tor stopniowo unosi się i łagodnym prawym łukiem prowadzi mnie do starego mostu. Docieram na miejsce w chwili gdy ostatni promień słońca niknie za horyzontem. Wchodzę pomiędzy podkłady i siadam na filarze mostu. Pod moimi stopami przejeżdża rozpędzona lokomotywa ciągnąca wagony osobowe. Cała konstrukcja drży. Tam nareszcie jestem sam na sam z moimi myślami.
Most
Opublikowane przez Nieoczywisty
Przychodzi taki czas w życiu, kiedy nie możesz już dłużej dusić swych słów w duszy! Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest Nieoczywisty