Lubię tak…
Gdy noc za oknami,
Gdy w ciemności z własnymi myślami,
Niczym piękny kolorowy ptak,
Opuszczam mą klatkę codziennego życia,
Bo do odkrycia Pani Nocy oferuje wiele,
W szacie gwiazdami podszytej,
Niczym jedwab, blaskiem Księżyca obmytej,
Kusi niemym pięknem, świateł grą,
Zachęca do pogrążenia się w Nią,
Wzbij się szepcze, pokonaj lęk,
A wnet w ciszy usłyszysz dźwięk,
Muzyka pożądania ogarnie zmysły Twe,
Tak do duszy mej wlewa słowa swe,
Więc staję na przeciw Nocnej Pani,
Czując, że w mrokach jej namiętności nie jesteśmy sami,
Otwórz się słyszę i jak zahipnotyzowany,
W rytm Jej muzyki jestem dostrajany,
Coraz mniej we mnie ciężaru minionego dnia,
Wzlatuję unoszony przez delikatny wiatr…
Lubię tak…
Chwilowe wyzwolenie,
Na horyzoncie cel, za plecami unicestwienie,
Niesiony jej mocą przez przestrzeń i czas,
Podziwiam cudownej wyobraźni dziki las,
Tuż nad jego drzew czubkami,
Czuję, że lecę wraz z innymi nocnymi wędrowcami,
Aura podobnych doświadczeń oraz nadziei,
Do życia budzi nieśmiertelne istoty w kniei,
Pożeracze smutków, lotni łowcy melancholii,
Strażnicy snów, obrońcy wolnej woli,
Nim na drugi koniec lasu dotrzemy,
Pozbawieni bólu i goryczy już będziemy,
Tam nad polaną ze srebrzystych, nocnych chmur,
Unosi się inny niezwykły stwór,
Wchłania wszelkie zbliżające się osobowości,
Po czym uwalnia napełnione nektarem miłości…
Lubię tak…
Czuć się kochanym, radując inne serce,
Być nadzieją i wsparciem w każdej rozterce,
Brać ile tylko Pani Nocy mi ofiaruje,
Oddać wszystko, gdy tego potrzebuje…
Lubię tak…
Uczucia gęstnieją, świat napełnia się barwami,
Zalewa go światło dnia, znikamy wraz z wędrowcami,
Wracamy do siebie, dostrzegamy dzień swoimi oczami,
Realnie, namacalnie, troszkę ociężale,
Przejął świt władzę troszkę niedbale,
Mocno objął swą ręką me ciało,
A mi na innych ramionach zależało…
Nie lubię tak…