Śniąca

Usiadłem na brzegu łóżka, spała cicho oddychając. Za oknem szalała nawałnica, deszcz zacinał ostro w szybę, a błyskawice ścigały się z gromami z taką częstotliwością, że w pokoju było jasno jak w dzień. Ona ubrana była w jedwabną haleczkę, tak zwiewną, że wydawało się jak gdyby jej wcale nie było. Patrzyłem na nią zafascynowany. Była spokojna, piękna, nierealna. Dotknąłem jej brzucha aby się przekonać czy naprawdę jest, drgnęła lekko. Jej piersi zafalowały niespokojnie. Otworzyła cudowne niebieskie oczy. Wyciągnęła ręce… Długo tuliłem Ją do siebie dziękując Bogu, że jeden ze swych Cudów, ofiarował właśnie mi

Dodaj komentarz